Portal Galeria zdjęć



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Bieszczady
Autor Wiadomość
wacław 
wacław


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 23 Sty 2007
Posty: 1638
Wysłany: 2010-02-21, 06:49   

............wspomnień czar................
Miła dla oka , miła dla duszy relacja.
_________________
"A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój...
"

M.Rodowicz
 
 
 
Grzegorz 

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 285
Wysłany: 2010-02-21, 09:03   

Dziękuję Wszystkim!
_________________
www.grzybland.pl
 
 
Mglejarka 
LEŚNOŚĆ wyżej


Pomogła: 194 razy
Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 5741
Wysłany: 2010-02-21, 19:07   

Grzegorz, z przyjemnością przeczytałam i oglądnęłam zdjęcia - dzięki i proszę o więcej :-)
_________________
KGP zakończona 08.09.10
Ja nie odpoczywam w górach, ja się tam męczę :lol:
GÓRY
KOCHAM POLSKĄ PRZYRODĘ
 
 
 
Grzegorz 

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 285
Wysłany: 2010-03-14, 18:39   Łopiennik - zapomniana góra (cz.3)

http://picasaweb.google.c...530401760452818
Schodzę ukosami wąską ścieżką nad którą nachylają się polne kwiaty przypominające o nieuchronnie zbliżającej się jesieni. Nasłoneczniony stok pozbawia co jakiś czas przyjemności podziwiania doliny i tonącej w zieleni cerkiewki skłaniając do spojrzenia pod nogi w poszukiwaniu jadowitych mieszkańców łąki. Ciepły wiatr przegania nieśmiało chmury po niebie otulającym czule zapomniany zakątek Bieszczadu. Sto lat temu o tą porę roku zapewne część pól byłaby już zaorana wołami, a łąki dokładnie wypasane przez bydło, konie, owce i kozy. Zastanawiam się, czy wówczas też była ta ścieżka, bo główna droga z Tyskowej schodziła nieco dalej, ale taki skrót wychodzący w centrum wsi pewnie byłby na rękę mieszkańcom. Zapewne sąsiedzi i rodzina się odwiedzali z Tyskowej do Łopienki i odwrotnie. Czy też schodzili jak ja tą ścieżką? Zapewne nie omijali cerkwi i pobożnie najpierw oddawali cześć Bogu. Widok świątyni przesłaniają korony drzew rosnące nad strumieniem, najpierw słychać szum niewielkiej strugi i po chwili dochodzę do kładki wygiętej upływem czasu. Chwilka wahania, czy nie bezpieczniej czasem w bród, ale nawet takie małe ryzyko cieszy, wchodzę na kładkę. Po lewej maluteńka kaskada, to ona tak szumiała i pierwsza informowała o istnieniu strumienia. Dochodzę do cerkwi. Przy polnej drodze stoi parę samochodów. Można tu zaryzykować dojazd i wiem z doświadczenia, że nawet nisko zawieszonym autkiem się udaje. I chyba dobrze, bo w cieniu lip dostrzegam turystów, którym pewnie wiek nie pozwoliłby na kilkukilometrową wędrówkę kamienistą drogą. Ciekawe czy wśród nich są tacy, co pamiętają Łopienkę zanim nastąpiły wysiedlenia. Oglądam otoczenie cerkwi, co roku następują tu zmiany renowacyjne. Kiedyś widziałem zdjęcia archiwalne i dzięki staraniom dobrych ludzi wszystko zmierza odnowieniu świątyni oraz dzwonnicy. Główne wejście jest zamknięte w dni powszednie, więc zmierzam ku bocznemu po drodze mijając sławną lipę z dziuplą w kształcie Maryi z dzieciątkiem. O ile z zewnątrz cerkiewka jest otynkowana i pobielona, w środku cieszy rustykalne wnętrze. Surowość tej cerkwi kontrastuje z wykończeniem większości kościołów. Smugi ukośnie wpadającego światła przez boczne okna dodaje uroku, brak sztucznego oświetlenia też tworzy swoistą atmosferę. Po lewej Bieszczadzki Chrystus błogosławi pątnikom na dalszą wędrówkę i życie, chyba jedyne miejsce, gdzie można Go spotkać. Na głównym ołtarzu jedynie niewielka kopia ikony Matki Boskiej Łopieńskiej, oryginał można podziwiać w Polańczyku. Ale nie to rzuca mi się w oczy, bo nie pierwszy raz jestem tutaj przecież. Powyżej ikony na krzyżu ktoś przewiesił przez ramiona Jezusa bojkowską lub łemkowską krajkę narzucając każdemu modlącemu się symboliczną interpretację. Wydaje się, że ramiona konającego Chrystusa dodatkowo się wyginają. W zamyśleniu robię kilka zdjęć wykorzystując nietypowe światło. Wychodzę na zewnątrz, staję i oddycham ciepłym powietrzem. Jedyna znana mi świątynia, gdzie po wyjściu znajduję się wiele kilometrów od najbliższego gospodarstwa. Pusta dolina, na myśl od razu przychodzi serial Janosik, tyle że tam był to zabieg filmowy, gdy bohater z kościółka w Nowym Dębnie wychodził w dolinie Chochołowskiej. Tutaj jest to możliwe, po wyjściu podziwiam zbocza Łopiennika. Siadam jeszcze na chwilkę pod lipą, by nabrać sił przed dalszą wędrówką. Uwagę przyciągają słoneczniki i malwy posadzone wzdłuż żerdzianego płotu. Odkładam wodę i komponuję nowe zdjęcia. Motyw polnej drogi i słoneczników już niezbyt częsty jest na polskich wsiach. Gdyby nie psujące widok nowoczesne samochody pewnie można by na tej drodze zobaczyć dziecko przeganiające gęsi.

PS. Dzięki Krzysiu za grafikę!!!!!
_________________
www.grzybland.pl
  
 
 
Zibi 


Pomógł: 787 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 21760
Wysłany: 2010-03-14, 19:11   

Grzegorz, dzięki za to co już niejetkrotnie widziałem :-D :-D
_________________
www.grzybland.pl
 
 
 
Amiś 


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 1618
Wysłany: 2010-03-14, 19:12   

Grześku! Nie gniewaj się, proszę na mnie. Piękny tekst. Dzięki Tobie byłem tam przez chwilę, kontemplując w samotności bieg tego swiata.
Warto aby czytało się go łatwiej.


Tekst poniższy jest autorstwa Grzegorza!

Schodzę ukosami wąską ścieżką nad którą nachylają się polne kwiaty przypominające o nieuchronnie zbliżającej się jesieni. Nasłoneczniony stok pozbawia co jakiś czas przyjemności podziwiania doliny i tonącej w zieleni cerkiewki, skłaniając do spojrzenia pod nogi w poszukiwaniu jadowitych mieszkańców łąki.

Ciepły wiatr przegania nieśmiało chmury po niebie otulającym czule zapomniany zakątek Bieszczadu.
Sto lat temu w tą porę roku, zapewne część pól byłaby już zaorana wołami, a łąki dokładnie wypasane przez bydło, konie, owce i kozy.
Zastanawiam się, czy wówczas też była ta ścieżka, bo główna droga z Tyskowej schodziła nieco dalej, ale taki skrót wychodzący w centrum wsi pewnie byłby na rękę mieszkańcom.
Zapewne sąsiedzi i rodzina się odwiedzali z Tyskowej do Łopienki i odwrotnie. Czy też schodzili jak ja tą ścieżką? Zapewne nie omijali cerkwi i pobożnie najpierw oddawali cześć Bogu.
Widok świątyni przesłaniają korony drzew rosnące nad strumieniem, najpierw słychać szum niewielkiej strugi i po chwili dochodzę do kładki wygiętej upływem czasu. Chwilka wahania, czy nie bezpieczniej czasem w bród, ale nawet takie małe ryzyko cieszy, wchodzę na kładkę.
Po lewej maluteńka kaskada, to ona tak szumiała i pierwsza informowała o istnieniu strumienia. Dochodzę do cerkwi. Przy polnej drodze stoi parę samochodów. Można tu zaryzykować dojazd i wiem z doświadczenia, że nawet nisko zawieszonym autkiem się udaje. I chyba dobrze, bo w cieniu lip dostrzegam turystów, którym pewnie wiek nie pozwoliłby na kilkukilometrową wędrówkę kamienistą drogą. Ciekawe czy wśród nich są tacy, co pamiętają Łopienkę zanim nastąpiły wysiedlenia.

Oglądam otoczenie cerkwi, co roku następują tu zmiany renowacyjne. Kiedyś widziałem zdjęcia archiwalne i dzięki staraniom dobrych ludzi wszystko zmierza odnowieniu świątyni oraz dzwonnicy. Główne wejście jest zamknięte w dni powszednie, więc zmierzam ku bocznemu po drodze mijając sławną lipę z dziuplą w kształcie Maryi z dzieciątkiem.

O ile z zewnątrz cerkiewka jest otynkowana i pobielona, w środku cieszy rustykalne wnętrze. Surowość tej cerkwi kontrastuje z wykończeniem większości kościołów. Smugi ukośnie wpadającego światła przez boczne okna dodaje uroku, brak sztucznego oświetlenia też tworzy swoistą atmosferę.
Po lewej Bieszczadzki Chrystus błogosławi pątnikom na dalszą wędrówkę i życie, chyba jedyne miejsce, gdzie można Go spotkać. Na głównym ołtarzu jedynie niewielka kopia ikony Matki Boskiej Łopieńskiej, oryginał można podziwiać w Polańczyku.
Ale nie to rzuca mi się w oczy, bo nie pierwszy raz jestem tutaj przecież. Powyżej ikony na krzyżu ktoś przewiesił przez ramiona Jezusa bojkowską lub łemkowską krajkę narzucając każdemu modlącemu się symboliczną interpretację.
Wydaje się, że ramiona konającego Chrystusa dodatkowo się wyginają. W zamyśleniu robię kilka zdjęć wykorzystując nietypowe światło.

Wychodzę na zewnątrz, staję i oddycham ciepłym powietrzem. Jedyna znana mi świątynia, gdzie po wyjściu znajduję się wiele kilometrów od najbliższego gospodarstwa. Pusta dolina, na myśl od razu przychodzi serial Janosik, tyle że tam był to zabieg filmowy, gdy bohater z kościółka w Nowym Dębnie wychodził w dolinie Chochołowskiej. Tutaj jest to możliwe, po wyjściu podziwiam zbocza Łopiennika.
Siadam jeszcze na chwilkę pod lipą, by nabrać sił przed dalszą wędrówką. Uwagę przyciągają słoneczniki i malwy posadzone wzdłuż żerdzianego płotu. Odkładam wodę i komponuję nowe zdjęcia. Motyw polnej drogi i słoneczników już niezbyt częsty jest na polskich wsiach. Gdyby nie psujące widok nowoczesne samochody pewnie można by na tej drodze zobaczyć dziecko przeganiające gęsi.

Tekst Grzegorza!!!
_________________
Amiś
www.grzybland.pl
  
 
 
Grzegorz 

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 285
Wysłany: 2010-03-14, 19:19   

Nie gniewam się. Po prostu wpisując go w okienku treść wiadomości myślałem o czym innym. Może oczu zamkniętych nie miałem, ale naprawdę byłem gdzie indziej. Dzięki!!!
Jedna rzecz mi przeszkadza w tej edycji. Zniknął link do grafiki i podziękowania dla autora grafiki.
_________________
www.grzybland.pl
  
 
 
Amiś 


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 1618
Wysłany: 2010-03-14, 19:22   

Czytając "Ciebie" faktycznie jest się "gdzieś indziej". :-D
_________________
Amiś
www.grzybland.pl
 
 
Malgi 


Pomogła: 132 razy
Dołączyła: 13 Gru 2007
Posty: 6281
Wysłany: 2010-03-14, 19:24   

Grzegorz, pięknie to opisałeś, czułam się jakbym tam razem z Tobą była...
I to dzieło K.B. - po prostu "majstersztyk" :-)
_________________
Kiedy odchodzi przyjaciel, coś we mnie umiera...
 
 
Vito 

Pomógł: 667 razy
Dołączył: 22 Sty 2007
Posty: 6517
Wysłany: 2010-03-14, 19:31   

Grzegorz, dziękuję. :-D A praca KB jest rzeczywiście OK. :-D
 
 
wacław 
wacław


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 23 Sty 2007
Posty: 1638
Wysłany: 2010-03-14, 19:40   

Grzegorz,

Przeczytałem z przyjemnością.
_________________
"A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój...
"

M.Rodowicz
 
 
 
Amiś 


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 1618
Wysłany: 2010-03-14, 21:33   

Grześku!
Przeczytałem "na spokojnie" jeszcze raz. Najmłodszy "Bieszczadnik" już śpi.

Nie byłem w Łopience ale pozwól, że dodam od siebie zapach traw i polnego kwiecia na słonecznym zboczu.
W malwach i słonecznikach słychać zapewne brzęczenie pracowitych pszczół.
Wokół cerkwi czuć zapach rozgrzanego drewna.
Jak bardzo w takim otoczeniu musi smakować lodowata, studzienna woda, którą odstawiłeś aby robić zdjęcia.
Całość dopełnia jedno, jedyne zdjęcie KB (piękne), pozwalając resztę tekstu zobaczyć oczyma wyobraźni.
_________________
Amiś
www.grzybland.pl
  
 
 
czahanka 
hej,idę w las


Pomogła: 76 razy
Dołączyła: 10 Sie 2007
Posty: 4187
Wysłany: 2010-03-14, 22:35   

A ja oprócz piękna pokazanego przez Grzegorza,oczami wyobraźni widzę jeszcze tragedię ludzi.Cała wieś podzielona na tych co wyjadą na wschód na Ukrainę,czyli za granicę,i na tych co pojadą gdzieś w Polskę,w rozproszenie po kraju.Po to ,by zabić ducha,odebrać hart i zachować tylko wolę przetrwania w nieznanym środowisku.Na rozkaz.Opcji pozostania brak.
Wsi Łopienka już nie ma,ale przecież żyją potomkowie tych ,co w niej kiedyś mieszkali,gdzie się niektórzy zdążyli urodzić. /65-70 lat temu/,może w zaciszu domowym wznoszą modły do Madonny z Łopienki?
Może ......ktoś to przeczyta i odezwie się do nas ,że właśnie z tej wsi jest rodem? Kto to może wiedzieć?Ale niezbadane są wyroki boskie.
Grzegorz,dziękuję ci za twoją opowieść.I z okazji święta twego patrona życzę Tobie dużo sił w wędrówkach po Bieszczadzie
_________________
Jeśli nosisz w sercu zieloną gałązkę-usiądzie na niej słowik!
z przepowiedni chińskiej
  
 
 
Grzegorz 

Pomógł: 5 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 285
Wysłany: 2010-03-15, 06:59   

Dziękuję Wszystkim za dobre słowo.
_________________
www.grzybland.pl
 
 
Zibi 


Pomógł: 787 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 21760
Wysłany: 2010-03-15, 07:18   

Grzesiu,dzięki ,to jest to............... :-D :-D :-D
_________________
www.grzybland.pl
 
 
 
Mglejarka 
LEŚNOŚĆ wyżej


Pomogła: 194 razy
Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 5741
Wysłany: 2010-03-15, 20:39   

Grzegorz, piękny spacer odbyłam dzięki Twoim opowieściom :-D

Wróciły marzenia, aby kiedyś zobaczyć dzieło rozsierdzonego diabła - zaczarowane Jeziorka Duszatyńskie, czy też głęboką nocą usłyszeć mrożące krew w żyłach wycie wilków, złowić uchem szemranie wody Hylatego …

Jest tyle miejsc, gdzie natychmiast chciałoby się być.
Może chociaż w nocy się przyśnią ? :->
_________________
KGP zakończona 08.09.10
Ja nie odpoczywam w górach, ja się tam męczę :lol:
GÓRY
KOCHAM POLSKĄ PRZYRODĘ
 
 
 
Leszek 


Pomógł: 224 razy
Dołączył: 24 Wrz 2012
Posty: 1570
Wysłany: 2013-12-22, 13:06   

Bardzo interesujący (moim zdaniem) film o Bieszczadach, a właściwie o pewnej części Bieszczadów - "Tajemnice Bieszczadzkiego Worka" - polecam :-)

Zaginiona cywilizacja

http://video.anyfiles.pl/...óże/video/67549

Bieszczady za zamkniętymi drzwiami

http://video.anyfiles.pl/...óże/video/67550

W poszukiwaniu źródeł Sanu

http://video.anyfiles.pl/...óże/video/67560
_________________
Jeden mi się podobał,ten las jako ściana
stał przede mną posępny,dumny,tajemniczy,
była weń uroczystość set-letnia chowana,
milczał,a mnie zdawało się,że pieśnią krzyczy.
"Las rymanowski"
S. Wyspiański
 
 
Zibi 


Pomógł: 787 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 21760
Wysłany: 2013-12-22, 15:28   

Leszek, miło powspominać, dzięki. :-D :-D
_________________
www.grzybland.pl
 
 
 
Amiś 


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 1618
Wysłany: 2013-12-22, 18:30   

Bogusławie, dzięki!

Obejrzałem z przyjemnością. Co ważne, albo nawet najważniejsze, młodzi patrzyli w ekran kompa jak zahipnotyzowani. Nie wiem co się stało! To chyba magia Bieszczadów!
_________________
Amiś
www.grzybland.pl
 
 
Amiś 


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 1618
Wysłany: 2013-12-23, 08:06   

"Bogusławie, dzięki!" - napisałem z rozpędu.... :oops:
Bardzo przepraszam Bogusława i Leszka - pomyliłem imiona. Ech to wspomnienie Bieszczadów!

Leszku, dziękuję za linki!
_________________
Amiś
www.grzybland.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo